poniedziałek, 11 lutego 2013

"Słit sixtin" - z pamiętnika świeżo upieczonej szesnastki :)

Tak więc wkraczając w szesnasty rok życia (dokładniej stało się to wczoraj) intensywnie myślę o mojej przyszłości (zawodowej). Zastanawiam się czemu muszę mieć to wszystko tak bardzo opracowane, dopięte na ostatni guzik. Już dwie koleżanki powiedziały mi: "Wybierzesz za rok. Pierwsza klasa liceum nie realizuje jeszcze rozszerzenia, dlatego zmienisz klasę, jeśli się zdecydujesz na coś innego." Ja tak nie potrafię. Oczywiście zmiana klasy po jednym roku to nie dla mnie, ale przede wszystkim mam wrażenie że mój wybór może nieść nieodwracalne skutki w przyszłości. Nie mówię że musi, ale może. No bo jak tu zdać rozszerzoną maturę z biologii i chemii na medycynę, jeśli będę po profilu informatycznym? Wybory, wybory, wybory... Mówiłam, że chcę być psychologiem, ale czemu nie sięgnąć wyżej? Niech szczytem moich ambicji będzie ciąg
medycyna -> specjalizacja -> psychiatria. 
A może jednak....? Ale... ? A gdyby...?

Gdy byłam mała myślałam, że na szesnaste urodziny urządzę super melanż - imprezę roku, dostanę samochód, a gdy dorosnę będę aktorką. Dziś? Na szesnastkę zaprosiłam 7 osób (impreza była świetna, jedna z najlepszych, ale zupełnie inna niż się spodziewałam 10 lat temu), dostałam co prawda telefon, ale jeśli chodzi o "powozy" to dostałam doładowanie na 3 miesiące do karty miejskiej (biletu autobusowego), a w garażu stoi rower z wiklinowym koszykiem i bez powietrza w oponach. W przyszłości będę...? No właśnie. Wystarczy spojrzeć na poprzedni akapit. Kim będę? Jak to zawsze chciałam i powinnam, a zapominałam odpowiedzieć Mikołajowi - będę Kimś.


4 komentarze:

  1. Jak ja się cieszę, że liceum już wybrałam. Na szczęście nie ma tam profili, każdy wybiera sobie rozszerzenia jakie chce, a przedmioty z rozszerzeń są prowadzone w grupach międzyklasowych. Tak więc, jeżeli chciałabym sobie zmienić rozszerzenie, wystarczy, że to uzgodnię z dyrektorem i klasy zmieniać nie muszę. Może się wydawać, że za dużo z tym kombinowania, ale u nas jakoś się, z tego co widzę, sprawdza.
    Matko, ja ostatnio myślałam nad tym, żeby iść na medycynę, a potem na specjalizację np. z medycyny sądowej, jednak już zdążyłam się rozmyślić. Czasem przychodzą mi różne pomysły do głowy (np. filologia norweska, psychologia, chemia...), ale i tak w końcu zwracam się ku zawodowi, do którego mnie ciągnęło od podstawówki - do informatyki. Wielu się dziwi, że dziewczyna od małego chce być informatykiem, ale co ja na to poradzę? :D
    Co do urodzin - mogło być gorzej. W sobotę byłam na szesnastce przyjaciółki - zamiast pięciu osób przyszły dwie, zamiast jechać do Warszawy - poszłyśmy do centrum na pizzę.

    Życzę Ci, żebyś odnalazła swoją życiową drogę, podjęła jak najlepsze dla Ciebie decyzje i, no, wszystkiego naj ;)

    Piosenka spoko. Oglądałaś może reklamę z Gollumem? Bo ja właśnie dzięki niej ten kawałek zapamiętałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze: dziękuję, za życzenia :)

      Po drugie: moja impreza była udana, wspaniała, a samochodu i tak nie mogłabym mieć bo przecież oprócz czterech kółek potrzeba odpowiednich testów i papierków. Chodzi mi po prostu o to jak bardzo wszystko się zmieniło przez te dziesięć lat. Gdy jest się dzieckiem wszystko wydaje się łatwiejsze (co nie zawsze znaczy fajniejsze).

      Po trzecie: tak, to właśnie stąd znam tą piosenkę, którą pokochałam :>

      Usuń
    2. To dobrze, że była udana :)
      Fakt, dla dziecka świat wygląda inaczej - mam sześcioletnią siostrę, więc mogę się o tym przekonywać na co dzień.

      PS Samochodem nie trzeba jeździć, żeby go mieć :D Tylko bez sensu kupować auto, żeby sobie stało dla ozdoby.

      Usuń
  2. Ja wolę technikum., Jestem w technikum ekonomicznym i nie narzekam :)

    Zapraszam na REKRUTACJĘ: http://teenagers-troubles.blogspot.com/2013/02/reaktywacja-bloga.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń